Skoro jesteś grzecznym czytelnikiem a nie frajerem czytającym tysiące poradników dotyczących podrywania (i przeglądającym ogłoszenia towarzyskie śliniąc się i czekając, aż jakaś laska zapuka do jego drzwi) masz już swoja listę emocji do zakotwiczenia.
To materiał, który możesz znaleźć w sieci. Zgoogluj sobie, to znajdziesz na pierwszej lepszej stronie pdf’a po polsku. To zestaw ćwiczeń, który ma zrobić z Ciebie takiego debila, że już nie będziesz bał się żadnego ośmieszenia.
Co zalicza się do peacockingu? Poza ciekawymi (i przede wszystkim dobrze dobranymi) ciuchami (koszule jak najbardziej), miałem na myśli dodatki. Czyli wszelkiego rodzaju błyskotki, wisiorki, świecidełka itp.
Pamiętasz jeszcze ćwiczenie „kotwica” z tego artykułu? Jeśli stosowałeś je tak, jak przewidywał plan, to zapewne już doświadczyłeś efektów działania. Oczywiście nie jest to żadna magiczna sztuczka, która zrobi z Ciebie super hiper podrywacza. Ale skoro już je umiesz, to lecimy dalej i uczymy się kolejnej możliwości.
Peacocking – stroszenie piórek jak paw. Dosłowne tłumaczenie (pawiowanie) raczej kojarzy nam się z końcem imprezy niż wybieraniem się na nią. Zazwyczaj tylko panienki się stroiły, kolczyki, pierścionki, bransoletki to ich domena. Ale, ale…
Każdy ma jakąś schizę. Coś, czego się boi. Swego rodzaju strefę komfortu, z której nie chce się ruszać, bo czuje się w niej wygodnie. Ja np. nie potrafiłem odezwać się do obcych ludzi na ulicy z pytaniem o drogę czy o cokolwiek innego. Ale to było kiedyś.
Na razie pisałem mało o samym podrywaniu, a więcej o Twoim nowym stylu życia. Ale miało to swój cel. Są podrywacze, którzy działają z automatu – recytują tylko regułki. Nie zaprzeczam – to się sprawdza. Ale…
Pewnie myślisz sobie „czemu do cholery on o tym pisze, przecież to blog o podrywaniu dziewczyn, a nie o siłowni”. Poprawie Cię – to jest blog o wszystkim, co pomoże Ci w podrywaniu dziewczyn. A siłownia pomaga.



