Słownik PUA
Słownik w ciągłej fazie rozwoju.
ONS – One Night Stand czyli przygoda na jedną noc. Przez wielu facetów preferowana. Przez wiele kobiet nieakceptowana. Po jakimś czasie wyłącznie z takimi przygodami, zaczynasz odczuwać pustkę emocjonalną. ONS’y są fajne, ale nie jako jedyny kontakt z płcią przeciwną.
Opener – otwieracz. Typowy tekst do otwarcia grupy lub singla. U nas mylony często z „tekstem na podryw” – czyli typowymi odzywkami rzucanymi dziewczynom. Openery w porównaniu do nich są oryginalne i twórcze.
PUA - Pick Up Artist – dokładnie tłumaczone to artysta podrywu. Osoba, która zajmuje się podrywami, ma wiedzę na temat dynamiki społecznej, psychologii oraz przede wszystkim – praktykę. Sama nazwa jest zapożyczona z filmu z 87r. z Robertem Downey Jr..
Masz pomysł na wpis do słownika? Zostaw komentarz.


ok, blog fajny, aczkolwiek każdy kto przeczytał książke Neila Strauss’a pt. „Gra” (e-booki latają po necie) zauważy, że cała zawartość bloga pochodzi właśnie stamtąd. skróty, nazwy, techniki i teksty są identyczne jak te w książce. Trochę więcej polotu i finezji, Panie Korman. Książkę oczywiście gorąco polecam, ale trzeba zwrócić uwagę, że zawarte tam treści znajdą zastosowanie w warunkach amerykańskich. W Polsce tak wesoło już nie będzie.
pozdrawiam
Emdżej
Dokładnie, często wspominam, że techniki nie są moje. Gra spowodowała moją przemianę, pewnie dlatego darzę ją takim sentymentem. Aczkolwiek próbuję dodać coś nowego, coś bardziej polskiego. Za mało się staram?
Nie, jest ok. Przyda się osobom które nie przepadają za lekturą pięciusetstronicowych czytadeł. Właśnie poleciłem twój blog swojemu kumplowi.
pozdro
czemu uwazasz ze tylko na standardy amerykanskie? moze nie w malych miasteczkach gdize wszyscy siebie znaja i jak zwalisz wypas u kilku lasek w kilku pubach to ludzie tam przebywajacy regularnie beda sie na ciebie patrzec nie mowiac juz o tych nie-udanie-wypasionych ale w duzych miastach jak Gdańsk czy Warszawa…sa ekstra kluby, gdzie mozna spotkac takie same lasie i sa takie same warunki jak w Ameryce, problem jest tylko jeden…tam ludzie maja pieniadze z byle glupoty a u nas? U nas Style jezdzilby Skodą a tam jezdzi Porshe
No nie gadaj – u nas z kasą jest już coraz lepiej!
szczerze?
Też uwazam, że wiedza zawarta w Grze nie służy za dobrze na Polskiej ziemi. Mówię tu o dużych miastach, nie o wsiach, jak to wczesniej wspomniano. Dlaczeo tak uważam?
Bo w naszym kręgu kulturowym facet, który podbija do obcej dziewczyny na ulicy/w sklepie/klubie, jest z góry oceniany jako palant i/albo intruz.
Niemniej – trzeba także pamiętac, że najistotniejsza częścia gry (ogólnie, nie tylko książki)jest inner game, a tej Straussowi odmówić nie można!!!
Osobiście uważam także, że inner game jest tą najwłasciwsza stroną rozwoju osobistego, który przechodiz każdy z nas, czytając takie taksty jak te na tym blogu i wprowadzjaąc tę wiedze stopniowo w życie.
Pozdrawiam!
PS. Proponuje rzoszerzyć słownik o takie rzeczy jak: neg, LTR, zegarynka, ZOPRZ (rzadko stosowany, a jakże użyteczny na poczatku
)